poniedziałek, 1 października 2012

1 rozdział część 1 .;p


Wstałam, spojrzałam na zegarek, była już 10. A miałam wstać wcześniej. Przetarłam oczy, ale usłyszałam jakieś krzyki dochodzące z dołu. Postanowiłam ukradkiem zejść i obaczyć co się dzieje. Okazało się, że moja najlepsza przyjaciółka wygłupia się i szaleje z moim bratem. Wydawało mi się to dziwne. Podglądałam ich dalej. W pewnym momencie David złapał Lilly w pasie, patrzyli sobie w oczy. Wiedziałam, co się teraz stanie i nie mogłam tego znieść. Czułam coś do Lilly. Była dla mnie najważniejsza, lubiłam jak się uśmiecha, jak mówi i w jaki sposób na mnie patrzy tym swoimi zielonymi oczyma. Jednak nie mogłam jej tego powiedzieć, bo miałam chłopaka. W sumie nie kochałam go, ale wiedziałam, że on mnie kocha i to bardzo. Było mi go żal i nie umiałam z nim zerwać. To było straszne. Jednak Lilly odsunęła się od niego. Dla mnie był to szok, ale byłam szczęśliwa. Wyszłam, jak gdyby nic z ukrycia, powędrowałam do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanie. Ona podbiegła do mnie od tyłu i mnie przytuliła. Lubiła to robić. Odwróciłam się, żeby dać jej buziaka w policzek. Ale Lilly pocałowała mnie w usta. Zaczęłyśmy się całować. Nie wiem nawet, jak to się stało, ale poddałam się temu całkowicie. Czułam wzrok brata na sobie. Po pocałunku jeszcze raz ją mocno przytuliłam. Ona szepnęła mi do ucha „Kocham Cię”. Myślałam, że zwariuję. To było takie nierealne. Ucieszyłam się bardzo.
W sumie ode chciało mi się już jeść. Wystarczyła mi ta sytuacja, ale Lilly i David wepchnęli we mnie śniadanie. Jadłam i jadłam, ledwo co przełykałam. W tym czasie Lilly zaproponowała mi, żebym u niej spała, od razu zapytałam brata, czy mogę. Oczywiście się zgodził, bo co miał zrobić. Gdy już w końcu udało mi się zjeść to nieszczęsne śniadanie poszłyśmy z Lilly na zakupy. Kupiłyśmy różne duperele. Wróciłyśmy coś koło 16 do niej, ale przypomniało mi się, że nie załatwiłam jeszcze jednej sprawy. Powiedziałam o tym Lil i poszłam do Alex’a. Musiałam mu to w końcu powiedzieć, a im szybciej tym lepiej. Oczywiście otworzył mi on. Na początku mnie trochę zatkało, ale jak już zaczęłam, to nie mogłam skończyć mówić, aż w końcu przerwał mi i powiedział, że nic się nie stało, że możemy zostać przyjaciółmi. Oczywiście się zgodziłam. Nie miałam przecież nic do stracenia.

***

Siedziałem u siebie w pokoju i oglądałem TV, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi, poszedłem otworzyć. W drzwiach ujrzałem ją. Dziewczynę z moich marzeń, moją dziewczynę. Ucieszyłem się, że zrobiła mi niezapowiedzianą wizytę. Jednak szybko przestałem się cieszyć. Yuki powiedziała, że już mnie nie kocha i, że ma kogoś innego. Nie mogłem w to uwierzyć, strasznie mnie to zabolało. Nie wiedziałem co mam robić, więc zaproponowałem przyjaźń. W ten sposób mógłbym z nią rozmawiać i widywać się po szkole. Powiedziała, że musi iść, zamknąłem za nią drzwi. Oparłem się o nie plecami i zsunąłem się po nich, zacząłem płakać. Byłem taki bezsilny. Po chwili uspokoiłem się i poszedłem do siebie, dalej oglądałem TV, nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Przebudziłem się w nocy koło 2 i nie mogłem zasnąć, cały czas myślałem wtedy o niej i o tym kimś kogo kocha. Rano obudziłem się około 7 i nie zamierzałem w ogóle podnosić się z łóżka, postanowiłem, że cały dzień przeleżę w łóżku.




Mam nadzieję,  że  Ci się spodoba .;D
Resztę tego rozdziału wstawię może jak pojawią
się jakieś komentarze, czy coś .;3

1 komentarz:

  1. o tak, podoba mi się bardzo. Będę tu wpadać częściej, dobrze, że znalazłam twój blog :) pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie piszę, że mam wejść na Twojego bloga, bo jeśli zobaczę Twój komentarz z ciekawości również odwiedzę bloga. Z góry dziękuję za komentarz pozytywny, jak i za krytykę ♥.